BITCOIN

„To nie jest rynek w jakikolwiek sposób regulowany i nadzorowany, ryzyko jest ogromne". Adam Galpiński prezes NBP

„Bitcoin to oszustwo”. Jamie Dimon CEO JPMorgan

 "Bitcoin to indeks prania brudnych pieniędzy".

„Bitcoin pokazuje jedynie, jak duże jest zapotrzebowanie na pranie pieniędzy na świecie”. Larry Fink, CEO Black Rock

„Z tego, co nam wiadomo, obecnie jedynym powodem kupowania lub sprzedawania bitcoina jest zarabianie pieniędzy, co jest definicją spekulacji i bańki”. Tidjane Thiam, CEO Credit Suisse

„Długa historia walut mówi nam, że to, co wynajdzie sektor prywatny, państwa ostateczne regulują i przywłaszczają. Nie mam pojęcia, jaka będzie cena bitcoina w ciągu najbliższych kilku lat, ale nie ma powodu, by spodziewać się, że wirtualna waluta uniknie podobnego losu”. Kenneth Rogoff, były główny ekonomista MFW

Są również przychylne bitcoinowi opinie, choć tych jest zdecydowanie mniej. Analitycy także dokładają swoje trzy grosze, prześcigując się w prognozach. Jedni wieszczą rychły upadek, inni świetlaną przyszłość. 

Do napisania tego artykułu, skłonił mnie autor jednego z blogów dotyczących inwestowania, a w zasadzie jego artykuł: "Dlaczego bitcoin to bańka spekulacyjna i kiedy pęknie". Nidy nie byłem zwolennikiem powielania opinii innych i przypisywania ich sobie tylko dlatego, że głosi je większość, a wśród tej większości aż roi się od znanych osobistości. Gdybyśmy wszyscy funkcjonowali według takiego schematu, byłaby jednomyślność, jak w sekcie. Poniżej moja odpowiedź na wspomniany artykuł, którą zamieściłem na stronie autora.

Witam

Jeśli już Warren Bufett wypowiada się źle o czymś, czego nie rozumie, to czy to znaczy, że poglądy te powinny być wiążące dla całej ludzkości? Warto przypomnieć co Warren Buffett mówił do Billa Gatesa o komputerach. Gdyby świat potraktował jego słowa jako wyrocznię, dalej używalibyśmy co najwyżej maszyn do pisania.

Bitcoin to jest waluta, jednak nieco inna niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Bitcoin to waluta wolna od wpływu skorumpowanych i nie rzadko tępych polityków, upolitycznionych bankierów centralnych, chciwych banksterów czy innej maści wszystkowiedzących decydentów. Racja, bitcoin nie jest aktywem produktywnym, ale nie jest nim żadna waluta. Waluty niczego nie produkują i do produkcji niczego nie służą. Waluta to umowny środek płatniczy, którego cenę ustala rynek na podstawie mnóstwa czynników (także czystej spekulacji) odzwierciedlonych w prawie popytu i podaży. Obecne waluty w zdecydowanej większości nie są nawet papierkami z zabezpieczającymi je hologramami, są zapisami elektronicznymi. Ile wartymi? Wystarczy przypomnieć niedawne bankructwo Grecji. Ciężarówki banknotów wyruszały z Europejskiego Banku Centralnego, bo nagle rynek przypomniał sobie, że zapis elektroniczny czasami ma mniejszą wartość, niż się mu przypisuje, a czasami nie ma żadnej wartości. A może już ze swej natury zawsze jest bezwartościowy?

Co do losów bitcoina nie byłbym tak jednoznaczny w powtarzaniu, nie zawsze mądrych, teorii tylko dlatego, że pochodzą od ludzi znanych, takze bankierów, których status quo może być zagrożony. Czy popyt będzie rósł w nieskończoność? Wiele zależy od tego, w jakim stopniu bitcoin wyprze z rynku inne waluty, tzn. ile płatności w stosunku do ogółu płatności we wszystkich walutach świata będzie rozliczanych w bitcoinie. Jeśli bitcoin będzie mierzył w przejęcie udziału w transakcjach bezgotówkowych na poziomie np. 20% ogółu transakcji, jakie są dokonywane na świecie, to w pewnej przenośni można byłoby stwierdzić, że popyt na niego będzie rósł w nieskończoność. Obecna wartość bitcoina nie znaczy nic w świecie światowej wymiany handlowej. Są na świecie ludzie, jak chociażby wspomniani Warren Buffett i Bill Gates, których wspólne aktywa są chyba jeszcze warte więcej niż obecna wartość wszystkich bitcoinów.

Co do spekulacji, jest coś, co nazywa się foreign exchange. My traderzy na co dzień używamy skrótu Forex. Większość walut już tam jest. Można kupić, sprzedać, stracić, a nawet … zyskać. Suma pieniądza na świecie sięga trylionów dolarów. Ile trylionów chyba nie wie nikt? W ciągu jednego dnia dolar amerykański traci bądź zyskuje w stosunku do jakiejkolwiek innej waluty wielokrotność wartości wszystkich bitcoinów. A co w przypadku dewaluacji takiej, „produktywnej” według Ciebie waluty? Gdyby Grecja nie przyjęła euro, co byłoby z grecką drahmą? Gdy Grecy ruszyli do banków, potęga "produktywnego” pieniądza dała o sobie znać.

Karchy są wszędzie. Także na tych nazywanych przez Ciebie „produktywnych” aktywach. Tracą wtedy na wartości biliony dolarów, euro funtów czy franków. W jeden tydzień, dzień, w godzinę, minutę, nawet w sekundy.

Być może pierwszy smartfon powstał … zanim powstał, ale najwyraźniej wiodący wówczas producent telefonów komórkowych Nokia nie wiedziała o nim. Być może jej menedżerowie wiedzieli, ale nie przypuszczali, że smartfony wyprą z rynku telefony komórkowe. Co roku na świecie powstaje całe mnóstwo wynalazków. Jedne się przyjmują, inne nie. Jedne mają swoje trzy minuty inne całe dekady. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, który z tej całej masy wynalazków zostanie zaakceptowany przez … Nas samych. O kuriozum, My również sami tego nie wiemy. Tak też będzie z bitcoinem. To my decydujemy o jego losie, sami nie do końca wiedząc, jaki los bitcoina jest i jaki będzie.

Nie mam bitcoinów, ale kto wie, może kiedyś...
Co będzie dalej z bitcoinem, oczywiście nie wiem. Po fakcie wszystkie wojny były oczywiste, krachy, hossy… Jeśli bitcoin będzie mierzył wysoko, jestem spokojny o jego przyszłość, będzie świetlana. Jeśli to tylko wybryk natury, biada tym, którzy będą ostatnimi.
Wiele pytań pozostaje otwartych, także to jak zachowa się bitcoin podczas globalnego krachu. Czy będzie „oazą spokoju”? Kto wie? Pytanie pozostaje otwarte.

Bitcoin jako "safe heaven"?

Gdy kończy się prosperity i strach zagląda w oczy, kapitał płynie tam, gdzie ryzyko jest mniejsze. Do gospodarek, które "nie mogą upaść". Trzymanie pieniędzy w walutach krajów zbyt mocno wyeksponowanych na dług, którego spłata była zbyt trudna w okresie koniunktury, jest jak trzymanie akcji spółki o wątpliwej reputacji. Frank szwajcarski, dolar amerykański, jen japoński gospodarki tych państw jednak również nie są risk free. Mają swoje problemy, które jednak rynek wycenia, przypisując im mniejsze ryzyko. A "państwo" bitcoin? To państwo bez długu, bez bezrobocia, bez ryzyka recesji. Wreszcie bitcoin to państwo bez bezmyślnych polityków, nieregulowane – jak na razie. Czy będzie kiedyś "oazą spokoju"? Jeśli przedsięwzięcie pt. bitcoin się powiedzie i waluta bitcoin przejmie należną część globalnego handlu, kto wie...

 

Pozdrawiam i życzę sukcesów
traderany

traderany na Facebooku