Panuje takie przekonanie, że aby zostać traderem, wystarczy znaleźć odpowiedni system. Po znalezieniu systemu okazuje się, że to nie ten, przydałby się jakiś inny, bo przecież ten nie działa. Pojawia się inny, ale szybko okazuje się, że to też nie jest to, czego oczekujesz. Szukasz kolejnego, to początek testowania, gonitwy po internetowych forach, niekończącej się wymiany poglądów, komplikowania tego, co nieskomplikowane.

Wyczerpany psychicznie stwierdzasz, że systemy nie są nic warte, to czego naprawdę potrzebujesz to dobry kurs tradingu. Jesteś przekonany, że szkolenie załatwi wszystkie Twoje problemy, że po odbyciu go, zostaniesz traderem. Spośród długiej listy wybierasz jedno, potem następne, następne … Po początkowej euforii zaczynasz zdawać sobie sprawę, że wydałeś pieniądze, a mimo to żadne ze szkoleń, w których brałeś udział, nie uczyniło Cię traderem. Uświadamiasz sobie, że co prawda wiesz coraz więcej, ale w żaden sposób nie przekłada się to, na umiejętność zarabiania pieniędzy. Z czasem zaczynasz odnosić wrażenie, że stoisz w miejscu, a nawet się cofasz.

Dochodzisz do wniosku, że szkolenie nie jest tym, czego potrzebujesz. Tak naprawdę to przydałby się mentor, który da system, nauczy wszystkiego. Szukasz mentora. Jeden, drugi… Frustracja narasta, a Ty dalej nie jesteś traderem.

Poszukiwań ciąg dalszy. No to może sygnały? Myślisz, że jeśli będziesz otrzymywać sygnały transakcyjne, zarobisz dużo kasy, no i w końcu zostaniesz profesjonalnym trderem. Znajdujesz w Internecie ofertę sygnałów transakcyjnych, opłacasz abonament i … Sygnały okazały się fajnym sposobem na tracenie pieniędzy. Szukasz kolejnych, sytuacja się powtarza. W końcu znalazłeś dostawcę dobrych sygnałów. Problem w tym, że sygnały sobie, a Ty sobie. Robisz te same błędy, które robiłeś, jak starałeś się tradować sam. Nie masz w sobie odrobiny dyscypliny. Po upływie każdego miesiąca przeliczasz, ile byś zarobił, gdybyś ściśle stosował się do otrzymywanych sygnałów. Trauma staje się coraz większa. Żalisz się na forach, atakujesz, czasami udajesz profesjonalistę. Zastanawiasz się na kolejnymi możliwościami, kto lub co uczyni z Ciebie tradera?

Jakiś czas temu otrzymałem maila od człowieka szukającego pomocy, szukającego kogoś, kto pomoże mu zrozumieć rynki finansowe i wykorzystywać je do tego, do czego służą każdemu traderowi, do zarabiania pieniędzy, bo jego dotychczasowe doświadczenia, jak sam napisał, nie napawały optymizmem.
Poniżej pierwsza część naszej korespondencji, pewne fragmenty zostały usunięte.

Witaj,
Czytając niektóre wątki na forum, natknąłem się na kilka Twoich postów, które bardzo mi się spodobały, są bardzo konkretne i wyróżniają się spośród pozostałych. Odniosłem wrażenie, że są pisane przez kogoś kto ma faktyczne pojęcie o rynku i tradingu. Jeżeli się mylę, wyprowadź mnie proszę z błędu

Jeśli pozwolisz, to chciałbym Cię zapytać o podstawy skutecznej spekulacji. Co mógłbyś zasugerować komuś, kto chce je zrozumieć?

Pozdrawiam
Łukasz

Moja odpowiedź:

Witam,
Na jednym z forów pisałem, że aby zostać lekarzem, czy pilotem trzeba … A co jeśli chodzi o zostanie traderem, inwestorem? Wystarczy otworzyć rachunek. Tak przynajmniej myśli zdecydowana większość. Problem w tym, że nie jest to prawidłowa odpowiedź. Najbardziej dochodową profesją, jaką człowiek wymyślił, jest inwestowanie na rynkach finansowych. Najbardziej dochodową, a jednocześnie jedną z najbardziej trudnych. Tak jak nie wystarczy otwarcie rachunku, tak samo nie wystarczy wkucie zestawu książek, jak przed egzaminem, czy zaliczeniem semestru. Problem z tradingiem polega między innymi na tym, że ucząc się, tracimy pieniądze. Strata pieniędzy boli, często bardzo. Ucząc się tradingu, działamy pod wpływem silnych emocji, które mają swoje odzwierciedlenie w kurczącym się stanie naszego konta. Emocje wykluczają zyskowny trading, tak jest. Jeśli emocje wykluczają zyskowny trading, to jednym z warunków zarabiania na rynkach, musi być wyzbycie się ich. Czy to jest możliwe? Jeśli kilka procent zarabia na Foreksie w długim okresie, to znaczy, że te kilka procent potrafi to robić. Jeśli oni potrafią, to czy ja też? A jeśli tak, to jaką drogę muszę pokonać? Od takich pytań trzeba zacząć podróż.

„Idzie się jak po grudzie, ale się idzie i nie ustaje w drodze” można by dodać – „powiedział mentor do swego ucznia”.

1. System. Aby myśleć o tradingu trzeba mieć system. Traderzy mówią, że system musi być dostosowany do osobowości. Po prostu trzeba się z nim komfortowo czuć. Musisz jednak mieć świadomość, że nawet najprostszego systemu trzeba się nauczyć i nie jest to kwestia tygodni, ale miesięcy, bądź lat. J.Bollinger powiedział - „Take a system, any system and use it”. Tak jak dobry muzyk zagra na wszystkim, tak trader będzie zarabiał na każdym systemie. Często zastanawiam się nad tym, czy tak jest. Jak dotąd nie znalazłem odpowiedzi, jednak spotkałem traderów, którzy tyle samo zarabiali, bez względu na system, jaki stosowali. 

System musi być prosty. Im prostszy tym lepszy. Wystarczy wejść na jakiekolwiek forum, aby zobaczyć jak zaprezentowany przez kogoś prosty system, zmienia się po kilkunastu wpisach, w system tak skomplikowany, że nawet doświadczony trader nie byłby w stanie na nim zarabiać. Wykres wygląda jak choinka.

Nie polecam tradingu na interwałach mniejszych niż 1h. Znam zbyt wiele osób, które odpadły
z rynku dlatego, że fascynował je tzw. scalping. Niektórzy nawet twierdzą, że zawieranie pozycji na interwałach kilkuminutowych to nie jest trading. Najlepsze do tradingu są wykresy 4h i dzienne. Zasada jest prosta. Im większy interwał, tym większa wiarygodność, wbrew temu, co często można przeczytać na blogach. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, po prostu większy interwał tworzony jest przez większy wolumen.

No i nie możesz zapominać o tym, że jak mówią traderzy, system to tylko 10%-20% sukcesu w tradingu.

Pamiętaj! System musi być prosty. Im prostszy, tym lepszy.

Mój mentor często powtarzał mi: „Jeśli będziesz stosował swój system, każdy miesiąc będziesz zamykał z zyskiem. Jestem pewien”.

2. Money management, czyli SL,TP i prowadzenie pozycji. Uważam, że dla kogoś, kto zaczyna przygodę z tradingiem, stosunek SL/TP (tzw. risk/revard) powinien zawierać się między 1:1, a 1:0,75. Czasami można się spotkać ze stanowiskiem, że powinien on wynosić 1:2, bądź 1:3. Ja uważam, że osoba początkująca, nie jest w stanie utrzymać pozycji, w której TP jest dwa bądź trzy razy większy niż SL. Poza tym im większy TP w stosunku do SL, tym niższy procent zyskownych transakcji.

Pamiętaj! „Stop loss jest jak orzeczenie Sądu Najwyższego. Apelacja nie przysługuje”.

3. Psychika. To, co najważniejsze w tradingu i to, co jest najbardziej zaniedbywane w procesie uczenia się. Można opanować system, wiedzieć o tradingu wszystko, pisać fantastyczne książki, prowadzić świetne seminaria, wiedzieć wszystko, co trzeba robić, aby zarabiać, a nie potrafić jednego, nie potrafić zarabiać pieniędzy. W internecie można znaleźć tysiące takich ekspertów. Nazywam ich teoretykami tradingu. Oni wiedzą wszystko, ale nie potrafią zarabiać pieniędzy. Problemem jest to, co w głowie. Rozszerzanie stop lossa, wcześniejsze zamykanie pozycji, zajmowanie pozycji na zasadzie „muszę się przecież odegrać”, traktowanie rynku jak wroga, brak cierpliwości, co skutkuje otwieraniem pozycji, gdy system mówi - „czekaj”, stresowanie się otwartą pozycją, ciągłe obserwowanie otwartej pozycji, nieradzenie sobie ze stratą, strach przed otwarciem pozycji, jeśli system mówi „działaj”, popadanie w euforię po zyskownej transakcji, brak obiektywizmu, chciwość, nienawiść do innych uczestników rynku… Stałe popełnianie tych błędów skutkuje tym, że osoba początkująca zaczyna szukać, szukać, szukać... Czego? Świętego Graala. Dziesiątki testowanych systemów, drogie kursy, sygnały, setki przeczytanych książek, blogów, forów...

To wszystko jest próbą zrekompensowania sobie niepowodzenia, próbą obrony przed bólem i wstydem – tak nakazuje nam psychika. Dwoma rzeczami, których człowiek boi się najbardziej, poza śmiercią i przemówieniami publicznymi, są: pomyłka i starta pieniędzy. Obie, o dziwo, są związane z tradingiem. Osoba stawiająca pierwsze kroki w tradingu traktuje transakcję stratną, jako pomyłkę, a stratna transakcja oczywiście wiąże się ze stratą pieniędzy, a to razem powoduje cierpienie. Dlatego psychika nakazuje nam się bronić, buntować. W jaki sposób? Właśnie w sposób opisany powyżej. Setki systemów, książek, kursów… Jeśli będę wiedział wszystko, to … A obrona i bunt, to nowe emocje, a z nimi jak już wiemy, nie da się zarabiać. Nie można zwalczać emocji emocjami, to do niczego nie prowadzi, a w każdym razie na pewno nie do zarabiania na rynkach. Tak zaczyna się niekończąca epopeja uczenia, uczenia i uczenia. A im bardziej adept jest wyedukowany, tym większa frustracja w przypadku serii strat. Ta próba dążenia do doskonałości, która miała załatwić wszystkie sprawy, nie załatwiła nic. Okazuje się, że jest gorzej, niż było. Lata mijają, a poprawy w jakości tradingu nie ma. To nie jest dobra droga.

Na jednym z forów, jakiś adept napisał: „Co robić, właśnie wyzerowałem trzeci rachunek?!” Trader odpowiedział krótko: „Rób dokładnie to samo, tylko na odwrót, będziesz miał dużo pieniędzy”. Dlaczego tylko kilka procent zarabia na Foreksie? Niektórzy traderzy twierdzą, że jest to 1% bądź 2%. Właśnie dlatego, że trzeba robić inaczej niż w świecie, w którym żyjemy. Właśnie dlatego, że zasady, które nam wpajano przez lata, w tradingu się nie sprawdzają, a obowiązują zupełnie inne, często przeciwne.

Mój mentor mówił mi również:

„Pamiętaj! Musisz wrócić jeden raz więcej. W końcu zostaniesz traderem”.

Mam nadzieję, że pomogłem.

Łączę serdeczny uścisk dłoni.

Jeśli chcesz przeczytać kolejną część:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.II