Jeśli nie czytałeś poprzednich części:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.I

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.II

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.III

Dzisiaj kolejna część, zapraszam:

Porywająca dyskusja została zakończona. Po kilku miesiącach otrzymałem miłego maila od, tym razem, Mateusza.

Dzień dobry,

W nawiązaniu do Pana wypowiedzi dotyczącej szkoleń/mentoringu.

Chcę się właściwie przygotować do tradingu na trudnym rynku jakim jest forex.

Pana opis świadczy o tym, że zawodowo zajmuje się Pan rynkiem walutowym, Pana posty natomiast, że ma Pan styczność z traderami na co dzień. Moje pytanie zatem do Pana. Czy mógłbym mi Pan polecić jakiegoś dobrego tradera, pod okiem którego mógłbym zdobyć elementarną i sprawdzoną wiedzę dotyczącą forex? A może sam byłby Pan w stanie podjąć to wyzwanie?

Od siebie dodam, że z rynkiem walutowym związany jestem od ponad dwóch lat. Swoją wiedzę zdobywałem przede wszystkim czytając różnego rodzaju książki, opracowania i witryny internetowe. Zdobytą w ten sposób wiedzę, starałem się zastosować na realnym rynku, niestety bez większych sukcesów.

Pozdrawiam
Mateusz.

Moja odpowiedź:

Witam,
Niestety, nie zajmuję się mentoringiem, przynajmniej obecnie.
Nie mogę równieź polecić żadnego tradera, który zajmuje się profesjonalnym mentoringiem (…)
Spotkałem wielu adeptów tradingu, którzy po bardzo gorliwym początku szybko stwierdzali, że nie da się zarabiać na Foreksie, bo… Bo wszystko, co złe to nie oni.
Do nich napisałem na forum:

„Tak jak, żaden kurs języka obcego nie zrobił z nikogo native speakera, tak żaden kurs tradingu nie zrobi nikogo traderem. Profesjonalny kurs, przeprowadzony przez kompetentnego tradera wskaże drogę, którą należy podążać. Reszta jest w Waszych rękach. Nie łudźcie się. Statystyki są nieubłagane. Aby zostać traderem, trzeba spełnić warunki, które spełnia tylko kilka procent, spośród tysięcy uczestników przeróżnych kursów. Jeśli nie potraficie, nie obciążajcie za swoje niepowodzenia innych. Zgodzę się, większość kursów oraz blogów prowadzona jest nie przez traderów, ale przez tych, którzy się za takich uważają. Oni wiedzą wiele o tradingu, nie wiedzą jednak podstawowej rzeczy. Nie wiedzą jak zarabiać pieniądze i nie wiedzą jak swoją wiedzę przekazać innym. Takich kursów jest cała masa. Nie są warte złamanego grosza. Jeśli traficie na profesjonalistę, otrzymacie wszystko, co konieczne do dołączenia do grona traderów. Reszta to praca domowa. To jednak nie jest równoznaczne z tym że kiedykolwiek do tego grona dołączycie. Właśnie ta praca domowa jest najtrudniejszym etapem nauki tradingu. Odwołując się do statystyk, szanse macie niewielkie. Dlaczego niewielkie? Bo postępujecie identycznie jak ci, którym już się nie udało. Powielacie cały czas te same schematy. Czekacie na dotknięcie czarodziejską różdżką, które zrobi z Was traderów. Nie potraficie pojąć, że trading poza bardzo dobrą znajomością systemu, prostego systemu!!! i stosowaniem odpowiedniego do niego money management, to przestrzeganie reguł. To wszystko jest dostępne, ale tylko dla odpowiednio zdeterminowanych i zmotywowanych do ciężkiej pracy nad samym sobą, którzy jednocześnie potrafią pojąć to, co wielokrotnie napisano, również na tym forum. Bo to nie rynek jest Twoim wrogiem, nie jest nim również Twój broker, pogoda czy spadające liście z drzew. Twoim największym wrogiem jesteś Ty sam".

Traderzy mówią – żadnych wymówek, nigdy!
(…)
Mam nadzieję, że pomogłem.

Łączę serdeczny uścisk dłoni.

Odpisał:

Dzień dobry,

Pomógł Pan bardzo, dziękuję.

Szczerze powiedziawszy rozpalił Pan we mnie tą wiadomością na nowo iskierkę nadziei w to, że rzeczywiście na rynku walutowym można zarabiać pieniądze.

Jako że do tej pory nie miałem kontaktu z profesjonalnym inwestorem, to chciałbym korzystając z okazji zapytać o przebytą przez Pana drogę od człowieka, który gdzieś tam kiedyś zainteresował się tradingiem do chwili obecnej, czyli do momentu, w którym handlem na rynkach walutowych zajmuje się profesjonalnie. Sprawa jest o tyle interesująca, że jedynie kilka procent osób spośród wszystkich, którzy dążą do zostania zawodowym traderem odnosi sukces. Natomiast w skali globalnej społeczeństwa, jest to tylko malutki promil osób. Można zatem powiedzieć, że jest to bardzo elitarna grupa osób, która musi cechować się specyficznymi umiejętnościami kontroli własnych emocji, myśli i działań.

Jak stawiał Pan pierwsze kroki? Co zadecydował, że odniósł Pan sukces w tradingu? Jakie były Pana najcięższe chwile i największe zmagania z którymi się Pan borykał na swojej drodze? Co lub kto miało na Pana największy wpływ? W jaki sposób odnalazł Pan swojego mentora? Pod wpływem czego ukształtował się Pański charakter, który pozwala zajmować się tradingiem na co dzień? Czy proces stania się traderem, to w Pana wypadku była ewolucja lub bardziej coś na zasadzie "EUREKA, nareszcie znalazłem to czego szukałem!" Czy obecnie żałuje Pan, że wybrał tą, a nie inną ścieżkę zawodową?

Co Pan myśli, patrząc na ludzi, którzy "przegrali" swoje życie, poddając się na jakimś jego etapie i dziś tkwią w pracach, które nie sprawiają im radości, a są jedynie ich źródłem utrzymania? Co według Pana odróżnia takich ludzi od ludzi, którzy sami kontrolują swoje życie, którzy sami zdecydowali co, jak i kiedy chcą robić i są po prostu szczęśliwi?

Jako profesjonalny inwestor - czy mógłby mnie Pan ostrzec przed czymś, czego w chwili obecnej mogę być nieświadomy?

Gdyby miał Pan zadać praktyczne zadanie domowe adeptowi sztuki handlu na rynku walutowym, aby ten zrozumiał podstawy jego funkcjonowania i samodzielnie mógł rozpocząć pracę nad własnym systemem i swoją psychiką, to co by to było?

Jeżeli pytania są zbyt osobiste lub nie chce Pan na nie odpowiadać, to przepraszam, zrozumie.

Pozdrawiam
Mateusz.

Moja odpowiedź:

Witam,
Ja przygodę z rynkami finansowymi zaczynałem dawno temu. Jeśli chodzi o Forex, to przechodziłem tę samą drogę, którą większość traderów. Mogę powiedzieć, że pisałem o sobie. Tak jak oni spędzałem nad wykresami po 17 godzin na dobę 7 dni w tygodniu. Przeczytałem kilkaset książek, opracowań, monografii. Studiowałem dziesiątki blogów, forów. Testowałem dziesiątki systemów, strategii. Znam to uczucie, gdy w poniedziałek rano nie można uruchomić platformy po zeszłotygodniowej walce z wiatrakami. Znam to uczucie, gdy nie można spojrzeć na stan gotówki na rachunku. Wystarczy poczytać historie traderów. Każda jest inna, a jakby wszystkie takie same. Każda to kawał historii.
(…)
To była ewolucja, przeplatana małymi i większymi eurekami.

Mój charakter ukształtowało moje życie. Napoleon Bonaparte powiedział kiedyś „moje życie to niesamowita opowieść”. Mogę powiedzieć, moje też.

Tak, traderami zostają tylko ci najbardziej zdeterminowani.

Co myślę o ludziach, którym się nie udało w tradingu. Trading nie jest dla wszystkich. Na pewnym etapie destabilizuje życie. Człowiek jest w szukanie Graala zaangażowany bardzo emocjonalnie. Czasami po prostu nie da się żyć. Emocje rodzą emocje. Tworzą się tragedie życiowe. Wielu przypłaciło to utratą zdrowia, życia. Jeśli ktoś nie jest w stanie wytrzymać ciśnienia, nie powinien tego robić. Powinien szukać innych wyzwań. Życie nie sprowadza się tylko do tradingu. Można biegać – endorfiny zmieniają wiele. Trzeba szukać innych pasji. Jest ich wiele, uważam, że każdy jakąś ma, tylko trzeba ją w sobie odnaleźć. Jeśli nie uda się raz, trzeba spróbować ponownie. Jeszcze raz i znowu. „Ból przemija, sława trwa wiecznie”. Kto nie jest szczęśliwym człowiekiem, powinien szukać, szukać, szukać… Jest tyle fascynujących opowieści ludzi, którzy znaleźli. Im dłużej szukali, im było im trudniej, tym opowieść bardziej fascynująca.

Co do umiejętności kontroli własnych emocji. Tego się trzeba po prostu nauczyć. Nawet jeśli się z tym rodzimy, to późniejsze otoczenie- rodzina, szkoła, praca – wpaja na pewne wzorce, które nie pomagają, a wręcz przeszkadzają w tradingu. Mówi się, że trading daje wolność. Dlatego tak wiele osób się nim interesuje. Szybko zaczynają oni jednak rozumieć, że błędnie rozumieją poczucie tej wolności. Okazuje się bowiem, że trading bez reguł nie jest możliwy. Jakie to reguły? Zawierają się w jednym słowie - DYSCYPLINA. Wtedy zaczynają się pytania - jak to? Miała być wolność, a muszę przestrzegać reguł? Jeśli wolność, to chyba bez jakichkolwiek ograniczeń? Tu właśnie pojawia się zasadniczy problem. Wolność, jaką daje trading, to nie wolność polegająca na braku jakichkolwiek reguł. Wręcz przeciwnie, aby tradować, trzeba ściśle przestrzegać zbioru reguł. Jakiekolwiek ich nieposzanowanie kosztuje. O ile wżyciu codziennym, reguły ustalało za nas środowisko, w którym się obracaliśmy, w tradingu musimy je ustalić sami. Tu nie ma rodziców, nauczyciela, szefa (szef też ma go nad sobą, każdy ma jakiegoś. A trader?) Któż nie buntował się przed punktualnym przychodzeniem na lekcje, solidnym wykonywaniem narzuconych obowiązków w domu, w pracy? A to: „Przepisy są po to, by je łamać”. Te reguły zawsze narzucał nam jednak ktoś inny, a my nie rzadko je łamaliśmy.

Jakie ostrzeżenia? Nie powielać błędów, którzy na nich stracili całe lata.

Tworzenia samodzielnie systemu nie polecam. To zajmie przecież lata, a i efekt wątpliwy.

Zadanie domowe? Znaleźć system. Opanować go w miarę dobrze – na rachunku demo oczywiście. No i świeczki, mówią wszystko, je trzeba znać lepiej niż system.

Jeśli chodzi o psychikę, to nauka dopiero zaczyna się na rachunku rzeczywistym. Trzeba po prostu przyjąć pozycję kasyna, nie hazardzisty. Kasyno, jak to kasyno, zdaje się na łaskę rachunku prawdopodobieństwa, a ten, jak wiedzą wtajemniczeni zabiera jednym, a wynagradza sowicie drugich, do nich należy kasyno...

Pozdrawiam.

 Link do części V:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.V