Jeśli nie czytałeś poprzednich części:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.I

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.II

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.III

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.IV

Dzisiaj kolejna część, zapraszam

Dzień dobry,

Jeżeli nie ma Pan nic przeciwko, to chciałbym jeszcze zadać Panu trochę pytań. Zaciekawił mnie Pan po raz kolejny swoją wiadomości, za co serdecznie dziękuję.

Czytając wstęp dotyczący drogi jaką Pan przebył, przez chwilę czułem się tak jakbym czytał swoją własną historię. Wzruszyłem się, muszę przyznać. Podobnie jak Pan mam za sobą wiele dni w całości poświęconych niemal tylko i wyłącznie rynkowi walutowemu, podobnie jak Pan mam za sobą testy wielu różnych systemów i studiowanie wszystkiego co związane z forex. Mógłbym powiedzieć, że teoretycznie jestem dość dobrze wyedukowany, jeśli chodzi o rynek walutowy.

Gdybym poświęcił tyle czasu ile poświęciłem na zdobywanie wiedzy o forex, nauce innej profesji z pewnością byłbym w niej bardzo dobrym specjalistą. A pomimo tego po dzień dzisiejszy, nie jestem w stanie regularnie zarabiać. Coś jest nie tak jak być powinno, gdzieś popełniam jakieś błędy, czegoś nie rozumiem, coś nadinterpretuję może i to wszystko złożone do kupy, sprawia że mój trading nie jest skuteczny. Jak wyjść z tego błędnego koła, w którym biegam jak chomik w swojej kuli, stojąc cały czas w miejscu, pomimo wielkiego nakładu pracy i wysiłku, by znaleźć z niego wyjście?

Jak Pan poradził sobie z chwilami zwątpienia, które towarzyszyły Panu w trakcie procesu stawania się profesjonalnym traderem? Co Pan sobie myślał patrząc wstecz na swoje poczynania i ich marny efekt na tamtym etapie? Czy nie miał Pan po prostu czasami dość i nie myślał o tym, by rzucić to wszystko i zająć się zupełnie czymś innym? Jak udało się Panu z tego wybrnąć i wejść na właściwą drogę, która doprowadziła Pana do chwili obecnej? Czy myśli Pan, że bez silnego autorytetu, jakim był niewątpliwie dla Pana mentor, udało by się Panu pomyślnie przejść proces całej ewolucji? Jakie to uczucie, kiedy w końcu nadchodzi ten dzień, w którym można powiedzieć sobie samemu "Gratuluję! Dopiąłeś swego. Twój wysiłek i praca opłaciły się!" Jak to zmieniło Pana życie? Czy może Pan powiedzieć, patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego, że gra warta była świeczki? {Jakkolwiek by to nie brzmiało w kontekście rynku walutowego :)}

Z szukaniem dobrego systemem jest trochę jak z szukaniem igły w stogu siana. Na rozmaitych stronach są ich dziesiątki, a nawet setki. Z wieloma z nich miałem już styczność, podczas przeprowadzania symulacji ich skuteczności. Czy mógłby mi Pan podpowiedzieć czy wskazać jakieś konkretne miejsce w sieci, z którego warto się uczyć, gdzie są wartościowe i przydatne informacje dotyczące świeczek i sprawdzonego systemu? Może pomógłby mi Pan, korzystając z własnej wiedzy i doświadczenia, zogniskować uwagę na ważnych z punktu widzenia profesjonalisty aspektach technicznych tradingu? Jak rozumiem system, którym Pan się posługuje obecnie, oparty jest na filarach wiedzy zaszczepionych Panu przez mentora? Czy raz wypracowany system jest skuteczny przez cały czas, czy trzeba go stale sprawdzać i modyfikować?

Dlaczego z punktu widzenia profesjonalnego inwestora, psychika płata figle? Skoro ma się skuteczny system, skoro jest się pewnym, że w dłuższej perspektywie jest on dochodowy, to w czym tkwi problem i dlaczego tyle pułapek wciąż jest ukrytych w głowie? Z mojej perspektywy psychika, emocje mogą przejmować kontrolę nad racjonalnym i logicznym myśleniem tylko wówczas, jeżeli nie jest się pewnym tego co się robi, jeżeli działa się po omacku, bez rachunku prawdopodobieństwa stojącego za systemem. A z Pańskiej perspektywy?

Gdyby procentowo miał Pan określić, to jaki procent całej zdobytej przez Pana wiedzy wykorzystuje Pan dzisiaj w swoim skutecznym tradingu? Z perspektywy czasu może Pan powiedzieć, że stracił Pan czas na testowanie tych wszystkich nieskutecznych systemów, czytanie książek, witryn internetowych itp...? Jaki ma Pan stosunek do tego obecnie? Gdyby zaczynał Pan dziś swoją przygodę z rynkiem walutowym zupełnie od nowa, to czego unikałby Pan za wszelką cenę, a do czego przyłożyłby się Pan bardziej?

Jeżeli oczekuję zbyt wiele, albo zadaję niewłaściwe pytania, to proszę to po prostu zignorować.

Pozdrawiam
Mateusz.

Moja odpowiedź:

Witam,
To problem prawie wszystkich. To, co się otrzymuje, staje się nie istotne, bo czeka się na dotknięcie czarodziejską różdżką, która uczyni traderem. Jak na razie, o takiej nie słyszałem. Tak jak z systemem. Jeśli jakiś trader wrzuci na forum prosty, działający system, po kilkunastu wpisach, system ten jest nie do poznania. Każdy dokłada coś od siebie. Lubimy komplikować, taka jest nasza natura. Nie przyjmujemy rzeczy takimi, jakie one są. Pomimo tego, że wszędzie, jak makiem zasiał, traderzy mówią: keep it simple. Bez zrozumienia tego, nie ma tradingu. Po prostu nie ma. Nawet mając prosty system, trudno czeka się na dobry sygnał, a co dopiero gdy system jest skomplikowany.
Tak jak pisałem, trzeba wrócić jeden raz więcej. Trzeba odpocząć kilka dni, tygodni i tyle. Wraca się mocniejszy. Dobrze jest mieć autorytety. Ja mam.
„Kto stracił pieniądze, ten nic nie stracił, kto przegrał bitwę i wojsko stracił, ten mało stracił, kto wiarę stracił, ten wszystko stracił”. Napoleon Bonaparte

Tak jak pisałem, miałem dość, ale nie myślałem o poddaniu się.

Co pozwoliło wytrwać? Tak jak pisałem, determinacja.

Jak by było bez mentora? Nie wiem. Robiłbym to samo, ale z pewnością droga byłaby nieco inna.

Uczucie z reguły jest przereklamowane. Tak samo mają sportowcy, zwycięzcy na loterii…

Czy było warto? „Rób to, co kochasz, a nie będziesz musiał pracować”.

System powinien być prosty i zrozumiały. Dobrze, jeśli jest stosowany przez największych traderów np. Trend Line Breakouts, czy Price Action. Co do tego drugiego, wystarczy wpisać w wyszukiwarce. Jest cała masa blogów o Price Action. Nie polecam abonamentów, nie oferują więcej niż za free. Tych systemów nie trzeba modyfikować, są ponadczasowe.

Pewne systemy działają, bo muszą.

Jeśli tak trudno oderwać się od krążenia wokół tego samego miejsca i powielania tych samych błędów, to jak nabrać pewności???

Najpierw setki zyskownych transakcji, potem zaufanie, czy najpierw zaufanie, a potem setki zyskownych transakcji? Co było pierwsze, jajko czy kura?

Czy jest coś pewnego na rynkach? Ruchy cen są losowe, tam gdzie jest losowość, tam nie ma miejsca na pewność. Tam jest tylko coś, co nazywamy rachunkiem prawdopodobieństwa. Mając w skrzyni dwadzieścia kul czarnych i osiemdziesiąt białych, da Pan sobie uciąć rękę, że pierwszą, którą Pan wyciągnie będzie kula biała? A czy da Pan sobie uciąć rękę, że wśród wyciągniętych dziesięciu (ze zwracaniem) przynajmniej jedna będzie biała? Ja nie. Tyle jest pewności na rynkach. Nabieranie pewności to proces, trwa lata.

Przeprowadzono eksperyment na szczurach. Po trzykrotnym naciśnięciu zielonego przycisku szczur dostawał nagrodę. Po pewnym czasie szczur przestawał dostawać nagrodę. Jaki był efekt? Szczur spróbował jeszcze dwa czy trzy razy powtórzyć serię trzech naciśnięć, po czym rezygnował. W drugim eksperymencie inny szczur był nagradzany jednak nie po serii trzykrotnego naciśnięcia, ale zupełnie przypadkowo. Czasami po pięciu, czasami po trzech, czasami po siedmiu. Po jakimś czasie szczur przestawał otrzymywać nagrodę. Jaki był efekt? Szczur mimo to konsekwentnie naciskał, naciskał, naciskał. Dziesiątki, może setki razy.
Co szczury mają do tradingu? System. System działa, adept to wie. Otrzymuje regularnie nagrodę w postaci zamkniętych z zyskiem transakcji. Ponieważ nie ma systemu, który działa ze 100% skutecznością, naturalną koleją rzeczy jest transakcja stratna. Pierwsza strata = szczurek nie otrzymał nagrody. Druga strata = szczurek nie otrzymał nagrody… Co robi szczurek? Eksperyment pokazał, że szczurek rezygnuje. Co robi adept? Adept zamienia się w szczurka nr 2. Woli nieregularne nagrody. Co daje nieregularne nagrody? Przypadkowe zajmowanie pozycji. Tam nagroda jest nieregularna, ale adept tak jak szczurek nr 2 będzie próbował i cieszył się rzadką, niekiedy bardzo rzadką nagrodą. Stan konta coraz mniejszy, ale adept reaguje euforią na każdą zamkniętą z zyskiem transakcję. Ten problem jest bardziej złożony. Adept zamienia się w szczurka nr 2, bo wtedy mniej boli.

Czy ktoś może być dobrym stolarzem, jeśli trzyma młotek pierwszy raz w życiu? A drugi? A trzeci? Trzeba zapytać chirurga, ile lat zajęło mu przygotowanie do pierwszej operacji, a pilota Ile lat musiał uczyć się pilotażu, zanim pierwszy raz zasiadł za sterami Boeinga. Podobno trzeba 10.000 godzin, aby być profesjonalistą w jakiejś dziedzinie.

Jaki procent swojej wiedzy wykorzystuję w tradingu? Nie wiem.

Nie ma tak, że ktoś kogoś zmusi do wyjścia z błędnego koła. Trzeba to po prostu zrobić i tyle. Jeśli to jest zbyt trudne…

Gdybym teraz zaczynał, skupiłbym się tylko na tym, co mówią doświadczeni traderzy, co napisano w dobrych książkach, na dobrych blogach. Nie można jednak zapominać, że jest coś takiego, co nazywa się doświadczenie. Tego nikt nie nauczy.

Pozdrawiam,
Andrzej

 Link do części VI:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.VI