Jeśli nie czytałeś poprzednich części:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.I

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.II

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.III

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.IV

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.V

Dzień dobry,

Wymienione przez Pana profesje tj. chirurg czy pilot wymagają wielu lat studiowania zarówno zagadnień teoretycznych, ale przede wszystkim praktyki. Gdyby studentowi pierwszego roku akademii medycznej czy lotniczej polecić wykonanie operacji na otwartym serce lub lot Warszawa - Chicago, to z pewnością i w pierwszym i w drugim przypadku zakończyłoby się to tragicznie. Tę samą analogię zastosować można do człowieka, który z łatwością otwiera pierwszy rachunek u brokera, po czym ani się nie obejrzy, a już nie ma środków na nim do dalszego dokonywania transakcji. I ja się z tym całkowicie zgadzam.

Różnica jednak między studentem medycyny czy lotnictwa, a studentem tradingu polega na tym, że za plecami tych dwóch pierwszych stoją doświadczeni praktycy, lekarze z wieloletnim doświadczeniem i kapitanowie z tysiącami spędzonych w powietrzu godzin. Oni wiedzą od czego należy zacząć operację, wiedzą czy w ogóle dany człowiek wymaga operacji, wiedzą jakie badania należy zlecić i czego mogą się po nich spodziewać, wiedzą jaką dawkę narkozy zaaplikować, co zrobić gdy ktoś jest na nią uczulony, jak trzymać skalpel i jak ciąć, czy w końcu jak pacjenta wybudzić itd... Oni wiedzę, ile wynosi prędkość kołowania, jaka jest prędkość krytyczna startu, po przekroczeniu której startu nie można przerwać, za co odpowiada każdy z setek przełączników i wskaźników w kokpicie, znają procedury jakimi trzeba się kierować podczas rozszczelnienia kabiny, znają zasady ruchu powietrznego, dzięki którymi udaje się im uniknąć kolizji w powietrzu, wiedzą pod jakim kątem i z jaką prędkością mają lecieć, by bezpiecznie wylądować na lotnisku itd... I całą tą swoją wiedzę konsekwentnie przekazują studentom, zarówno podczas wykładów jak i ćwiczeń praktycznych. Każdy student ma możliwość rozmowy ze swoim profesorem, może zadać mu dowolne trapiące go pytanie i wie, że otrzyma odpowiedź lub wskazanie dokładnego źródła, w którym ją znajdzie.

A jak się ma to do "studenta" tradingu? Na czym może się oprzeć adept rynku walutowego? Na bazie czego może budować swoją pewność i zaufanie do tego czym się zajmuje? Wątpliwej jakości witryny internetowe, ebooki, szkolenia i kursy, w których ktoś opowiada posługując się historycznymi wykresami ile i gdzie można było zyskać, jakie formacje tam zadziałały, czy która linia trendu odbiła cenę, a na której można było grać na jej przebicie. A kiedy się zapyta o możliwość zobaczenia własnych wyników kogoś takiego (nie ważne są kwoty), czy próbkę jego możliwości na live, to wszyscy, ale to wszyscy bez wyjątku umywają ręce, twierdząc że nie muszą niczego i nikomu udowadniać... Na grupie forex założyłem temat, w którym chciałem poznać opinie osób, które uczestniczyły w jakichś wartościowych szkoleniach i czegoś konkretnego się na nich nauczyły. Poprosiłem po prostu oto, aby się wypowiedziały na ten temat. Proszę sobie wyobrazić, że grupa ma kilka tysięcy członków i nie znalazła się ani jedna osoba, dosłownie ani jedna osoba, która napisałaby cokolwiek o jakimkolwiek szkoleniu, w którym uczestniczyła...

No więc właśnie wracając do adepta tradingu. Co może zrobić taki człowiek, skoro jest zdany na działanie zupełnie po omacku? Może kroić kolejnych pacjentów, powodując ich zejście, rozbijać kolejne samoloty (w domyśle tracić kolejne depozyty) i nadal nie zdawać sobie sprawy z tego, że popełnia elementarne błędy, które nigdy nie pozwolą mu stać się lekarzem, pilotem, wreszczcie traderem. A wystarczyłoby gdyby miał możliwość wesprzeć się czyjąś wiedzą, skorzystać z czyjegoś doświadczenia, oprzeć się na autorytecie mentora i utwierdzić się w przekonaniu, że podąża właściwą drogą. Na forex nie ma konkurencji, z pewnością sam Pan doświadczył tego jak bardzo pomocne może być wsparcie z zewnątrz, jakiej pewności i wiary nabiera się z chwilą, kiedy mamy świadomość tego, że czas, który poświęcamy na naukę czegoś, jest czasem dobrze spożytkowanym.

Nie chodzi oto, że brak mi zapału, motywacji czy sił, aby szukać wyjścia z błędnego koła. Problem polega na tym, że każde dotychczasowe wyjście, które znajdowałem było ślepą uliczką i kończyło się tym samym tj. bolesnym wypadnięciem z tego koła po prostu, co przetłumaczyć można jako utratę kolejnego depozytu. Z własnego doświadczenia z pewnością zna Pan to uczucie, kiedy myśli się, że w końcu udało się znaleźć właściwą drogę, że ten system jest tym czego szukałem od tak dawna, że te setupy i zasady którymi się kieruję podejmując decyzje są właściwe. Co wówczas się dzieje z człowiekiem? Popada w euforię, cieszy się i jest radosny. Po czym przychodzi czas, gdzie rynek weryfikuje wszystko. To co na historii wyglądało znakomicie jest już tylko historią... Co wówczas dzieje się z człowiekiem? Przygnębienie, smutek, rozczarowanie. Tak jak Pan pisał, to destabilizuje życie, przyznaję Panu 100% rację. Co zatem później? Mijają dni, tygodnie i wraca się z nową energią, optymizmem i pozytywnym nastawieniem. Kolejne poszukiwania, testy i tak w kółko...

Staram sobie wyobrazić do czego sprowadza się właściwie rola profesjonalnego mentora. Do czego sprowadzała się rola mentora w Pańskim przypadku? Czy ten człowiek całkowicie "wywrócił" do góry nogami Pański świat jeżeli chodzi o postrzeganie forex? Zmienił Pana podejście do rynku? Zaszczepił w Panu nowe koncepcje, zburzył i pomógł zbudować nowe przekonania? Poklepywał Pana po plecach, dopingując czy może szorstkim językiem motywował i skłaniał do podejmowania dalszych prób?

To o czym Pan pisał w swojej pierwszej wiadomości, dotyczącym Pana mentora i jego wyników, wydaje się być forexową nirvaną. Prawdopodobnie dla zdecydowanej większości osób, które mają styczność z rynkiem walutowym to jest iluzja/fikcja. Pisał Pan o setkach pipsów dziennie, 8-10 pozycjach dziennie osiągających TP, podwajaniu kapitału co miesiąc itd... Z takimi wynikami w ciągu kilku lat można zostać milionerem/miliarderem, a największe instytucje finansowe mogą stoczyć prawdziwą wojnę o pozyskanie takiej osoby.

Ludzie cieszą się z kilku procent rocznie jakie dostają w bankach na lokatach, wizja zarobienia kilkunastu procent rocznie powoduje ogłupienie społeczeństwa i owczy pęd za wątpliwymi zyskami, co widać było choćby na przykładzie Amber Gold.

Jak racjonalnie można zestawić ze sobą te dwa powyższe fakty?

Co musiałoby się stać, żeby mieć kiedyś możliwość posłuchania Pana "na żywo" np. via Skype, aby zobaczyć jak Pan myśli, jak analizuje rynek, jak rozbiera kolejne świece, jak je interpretuje, na co i w jaki sposób zwraca uwagę? Czego musiałbym dokonać by był Pan do tego skłonny?

Pozdrawiam
Mateusz.

Moja odpowiedź:

Witam,

Tak jak pisałem, mentorem nie jestem, może kiedyś…

Mistrz sztuk walk zaczepiony przez kogoś na ulicy, nie udowadnia mu niczego. On po prostu nie gra w jego lidze. Dlaczego trader powinien komuś coś udowadniać? Bycie traderem to także styl życia. Trader traduje dla siebie, nie dla innych i niczym nie musi się chwalić, bo i po co?

Mentoring to proces. Trwa miesiące, lata…

Świat nie jest racjonalny. Ludzie nie podejmują racjonalnych decyzji. G.Soros na nieracjonalności właśnie zarobił ponad $30mld.

Jak napisałem. Prosty system i tyle. Nic więcej. Reszta przyjdzie sama, ale droga będzie wyboista i pod górę. Ta reszta to jednak jakieś 80% pracy ze samym sobą, nad samym sobą.

„Czy ktoś zna może jakiś wizualny symulator do ręcznych testów strategii na MT4, który umożliwiałby obserwowanie dowolnego instrumentu na dowolnej ilości ramek czasowych w jednej chwili?”

Uważa Pan, że jeśli maszyneria testująca wyświetli wynik 90% zyskownych transakcji i miesięczną stopę zwrotu 68%, to zarobi Pan na tym choć jedną złotówkę? Chyba na sprzedaży tym, którzy błądzą po omacku i tracili już na wszystkim, z wyjątkiem tego.

Jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi. Przecież to nie ma sensu. Przekazałem Panu zasób wiedzy, którego nie znajdzie Pan na żadnym forum, a i ciężko będzie Panu wyczytać to w jakiejś książce.

Wszyscy najpierw myślicie, że trading jest prosty, traderzy mówią wam, że nie. Szybko przekonujecie się, że mają rację. Później twierdzicie, że najważniejszy jest system – traderzy mówią wam, że to tylko 20% sukcesu. Po latach błądzenia po omacku przekonujecie się, że jednak mieli rację. Wtedy twierdzicie, że to, czego wam naprawdę potrzeba, to mentor. Traderzy mówią, że mentor skraca czas nauki od kilku do kilkunastu miesięcy. A ile trwa nauka? Jednym zajmuje 3 lata, a znam takich, którzy teraz mają fantastyczne wyniki, ale błądzili przez 8 czy 10 lat. Myśli Pan, że mentor załatwi sprawę? Wasz tok myślenia nie sprawdza się, jesteście sfrustrowani, ale konsekwentnie się go trzymacie. Tak jak zmieniacie systemy, tak zmieniacie mentorów. To, czego naprawdę oczekujecie, to aby mentor dostosował się do was, a za mentorem cały rynek Forex. Chcecie, aby wszystko pozostało po staremu, z wyjątkiem jednego – zarabiania pieniędzy. Chcecie, abyście mogli popełniać te same błędy, abyście mogli tkwić w braku dyscypliny, nieznajomości analizy technicznej, systemu – ale chcecie także, aby stan konta się powiększał. Mentor ma wam to załatwić.

Jeśli osiągnie Pan swój cel, a tego Panu życzę, zrozumie Pan, że tak jak pisałem – »Reszta to praca domowa« z mentorem, czy bez. Pewnie, że lepiej go mieć, ale jeśli go nie ma?

Człowiek nauczy się wszystkiego. Widziałem, jak mnich z klasztoru Shaolin rzuca igłę, która przebija szybę o grubości ponad 1 cm. Naukowcy tylko wyliczyli, że igła musi lecieć z szybkością co najmniej 180 km/h i wbić się w szybę dokładnie pod kątem prostym. A inny uderzał ręką w 10 cegieł położonych jedna na drugiej, rozbijając tylko jedną wskazaną. Za każdym razem inną. Nawet fizycy są pod wrażeniem. A bąk? Przecież naukowcy z NASA wyliczyli, że nie ma prawa latać, bo: „powierzchnia skrzydeł jest zbyt mała w stosunku do masy ciała”. To dlaczego lata? Bo nie wie, że nie powinien.

W końcu ten chirurg musi zrobić to pierwsze cięcie, a potem następne i następne... Nikt mu ręki nie poprowadzi. Wtedy żaden sztab ludzi nie ma już żadnego znaczenia.

Internet jest fantastycznym narzędziem. To za co trzeba było płacić kiedyś, teraz jest dostępne za darmo. To, co kiedyś było niedostępne, teraz jest na wyciągnięcie ręki. Jest tam wszystko, czego potrzeba do tradingu. Trzeba po prostu zadać sobie trochę trudu. Trzeba się zdecydować. Albo testowanie … albo trading. To nie jest problem braku mentora.

Bycie mentorem to nie jest prosta sprawa.

Kilka miesięcy temu otrzymałem z jednego z forów taką wiadomość:

„Witaj,
Czytając niektóre wątki na forum, natknąłem się na kilka Twoich postów, które bardzo mi się spodobały, są bardzo konkretne i wyróżniają się spośród pozostałych. Odniosłem wrażenie, że są pisane przez kogoś kto ma faktyczne pojęcie o rynku i tradingu. Jeżeli się mylę, wyprowadź mnie proszę z błędu
Jeśli pozwolisz, to chciałbym Cię zapytać o podstawy skutecznej spekulacji. Co mógłbyś zasugerować komuś, kto chce je zrozumieć?”.

Po pewnym czasie:

„Panie … jest Pan dwulicowym bufonem i hipokrytą!”.

Następnie:

„Jestem uczulony na hipokrytów i bufonów, a Ty człowieku jesteś jednym z nich. W związku z powyższym Won stąd!”.

Link do ostatniej części:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.VII

Komentarze  

# meylo 2015-06-23 11:54
Impossible is nothing. Dzięki :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować