Jeśli nie czytałeś poprzednich części:

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.I

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.II

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.III

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.IV

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.V

Mentoring Nie Jest Łatwy cz.VI 

Kolejny mail:

Dzień dobry,

Żeby była jasność. Ja od Pana nie oczekiwałem żadnych dowodów Pana skuteczności, do niczego nie są mi one potrzebne. Pan nie biega po forach i nie nagania ludzi na swoje szkolenia, nie oferuje Pan gruszek na wierzbie. Wystarczyło mi przeczytać kilka Pana postów, by stwierdzić, że mam do czynienia z profesjonalistą, a Pana wiadomości prywatne, tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły. Oboje wiemy, że się nie myliłem. Tak jak pisałem - dzięki spotkaniu via. Skype mógłbym poznać choć trochę Pana tok myślenia, zobaczyć jak zawodowiec analizuje wykresy, jak je czyta i interpretuje. Dla Pana to niewielki wysiłek, dla mnie być może krok milowy.

Trader traduje dla siebie do momentu, w którym nie decyduje się spamować po wszystkich możliwych miejscach z informacją o prowadzonych przez niego szkoleniach, tylko po to żeby wyciągnąć kilka set/tysięcy złotych z portfeli osób, które mogą być jego potencjalnymi klientami.

Zapisując się na treningi sztuki walki, widzę co potrafi trener je prowadzący (widzę kolor jego pasa, czasami filmiki, medale i dyplomy z zawodów), dzięki temu wiem czego mogę się spodziewać i mam wyobrażenie o tym co potrafi taki człowiek. Innymi słowy wiem za co płacę. Decydując się na szkolenie forex, co właściwie wiem o trenerze? Nic, poza analizami, które wykonują na historii, poza pojedynczymi screenami z zawieranych gdzieś tam transakcji. A zatem mam prawo żądać dowodów skuteczności takiego człowieka, ponieważ życzy on sobie kilka tysięcy złotych za jakiś tam kurs. Ci ludzie będą spamować wszystkie możliwe miejsca w Internecie, wstawiać fałszywe opinie pod opisami swoich szkoleń, będą poświęcać czas i energię na pyskówki na forach, tylko po to, żeby przekonać kogoś do swojej racji. Zamiast zamknąć wszystkim dookoła usta prezentując w 5 minut swoje wyniki (tyle trwa podłączenie konta do np. myfxbooka). Gwarantuję Panu, że trader, który by w ten sposób postąpił, miałby kalendarz swoich szkoleń wypełniony co najmniej na kilka miesięcy w przód. Ale nie, oni tego nie robią, wolą kręcić, kombinować, kłamać, wynajmować marketerów, płacić za reklamy, nagrywać filmiki i fotografować się pod palmami i co jakiś czas "złowić" kogoś kto jest albo tak zdesperowany albo tak naiwny, że uwierzy tylko i wyłącznie w ich zapewnienia.

Znam przypadki gdzie całe tematy dotyczące konkretnych szkoleniowców z for lądowały w koszach, ponieważ były w nich obnażane prawdziwe oblicza tych pseudo traderów. A działo się tak tylko dlatego, że taki naciągacz miał powiązania z moderatorami forum. Pan może sobie nie wyobraża jakie to jest bagno i do czego są zdolni ludzie, by wyciągnąć od innych pieniądze. Tutaj rozgrywają się ludzkie dramaty, ponieważ ludzie ślepo wierzą w słowa tych naciągaczy, dlaczego? Ano dlatego, że pragną lepszego życia, że pragną uwolnić się od prac, w których czują się źle, w których są niejednokrotnie poniżani i upokarzani. A taki człowiek bez skrupułów będzie rozpalał i podsycał w nich nadzieję, że dzięki jego kursowi zacznie zarabiać pieniądze i zmieni swoje życie. To są prawdziwe ludzkie tragedie, Pan może tego nie rozumie, ja natomiast tak, ponieważ znam to z autopsji.

Najbardziej nie zrozumiała jest dla mnie Pana postawa jeżeli chodzi o szkolenia i szkoleniowców, których Pan nazywa teoretykami tradingu, którzy sami nie potrafią zarabiać i nie wiedzą jak swoją wiedzę przekazać innym, a ich kursy jak Pan twierdzi nie są warte złamanego grosza. Kiedy zgadzałem się z Panem odnośnie powyższych stwierdzeń, dodatkowo wskazując konkretne problemy i zagadnienia z takich kursów, to zmieniał Pan całkowicie swoje zdanie, biorąc w obronę szkoleniowców, twierdząc że to wszyscy Ci, którzy na tych kursach byli są źli, że to ich wina, że są leniwi, że nie potrafią przyswoić wiedzy, że oczekują iż szkoleniowiec dotknie ich różdżką i od razu będą traderami, że oczekują iż to rynek i szkoleniowiec się przystosuje do nich, a nie oni do niego itd... nie mając kompletnie zielonego pojęcia o materiale szkolenia, o osobie, która je prowadziła, o tym jaką pracę musiał wykonać adept takiego szkolenia, aby dojść do takich, a nie innych wniosków. Zupełnie zdumiewające.

System to punkt wyjścia, najważniejsza rzecz, przynajmniej na początku drogi. Bez systemu nie ma w ogóle mowy o tradingu. Pisał Pan, że najwięksi gracze opierają się o przebicia linii trendu, o inside bary i pinbary.

Panie… , no naprawdę. Albo ja czegoś nie rozumiem, albo nie wiem. Jak można znaleźć prosty system? Jak można sprawdzić jego skuteczność? Jak można nabrać zaufania i wiary w to, że on działa? Jak nie przez jego testowanie na danych historycznych lub nawet live?

Tester strategii o którym pisałem, to nic innego jak odtwarzanie danych historycznych, z tą tylko różnicą od tradingu live, że można regulować prędkość, z którą się one pojawiają i tyle.

A zatem jak sprawdzić potencjalną skuteczność setupu np. wybicia Inside Bara jak nie poprzez testy na danych historycznych? Przecież sam Pan pisał, że tutaj rachunek prawdopodobieństwa jest kluczowy, bo to on decyduje, o tym że kasyno wygrywa w dłuższej perspektywie.

Jak sprawdzić skuteczność pinbara? Jak sprawdzić skuteczność outsidebara, linii trendu? itd.. jak nie przez testy na danych historycznych z uwzględnieniem dodatkowo różnych interwałów czasowych?

Pisze Pan wiele o tym, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki w Internecie za darmo, że wystarczy wyciągnąć rękę i znajdzie się wszystko czego potrzeba do tradingu. Proszę mi wskazać konkretnie takie źródła, to nic nie będzie Pana kosztować, nic Pan na tym nie straci, Pana system nie przestanie przez to działać, nie popsuje się. Wie Pan, te tysiące godzin, które poświęciłem na forex, to nie tylko testy i obserwowanie wykresów, to również studiowanie wszystkiego co związane z tradingiem. Co mogę znaleźć na stronach dotyczących Price Action? Informacje o tym co to jest Inside Bar, co to jest Outside Bar, co to jest pinbar, jak rysuje się linie trendu (co strona to inne podejście). Nie mniej jednak nigdzie nie znalazłem konkretnego system dotyczącego Price Action. Nikt nigdzie konkretnie nie napisał np. na jakich TF-ach mają być te formacje, jaki SL postawić i dlaczego, jaki TP i dlaczego, jak prowadzić pozycję, kiedy i czy w ogóle przestawiać na BE, jaka jest skuteczność takich formacji, na co zwracać uwagę przy ich rozgrywaniu, czego unikać, kiedy odpuścić itd... Przecież to są główne składowe systemu od strony technicznej.

Przecież sam Pan testował dziesiątki systemów, strategii, sam Pan spędzał nad wykresami po 17 godzin na dobę 7 dni w tygodniu, sam Pan przeczytałem kilkaset książek, opracowań, monografii, sam Pan studiował dziesiątki blogów, forów... A teraz z perspektywy Pan pisze, że nie tędy droga. A którędy w takim bądź razie?

Pan nie odpowiedział w ogóle na moje pytanie o rolę mentora w Pańskim rozwoju, pozostawiając tym samym wiele domysłów, w tym np takich, że bez niego po dzień dzisiejszy testowałby by Pan kolejne systemy, strategie, nadal spędzałby Pan po 17 godzin dziennie przed monitorem, nadal czytałby Pan kolejne książki, fora, blogi, monografie itd...

Dobrze skojarzył Pan fakty. To ze mną korespondował Pan na forum. Miałem zamiar o tym Pana poinformować w odpowiedniej chwili. Wiele mnie kosztował podjęcie decyzji o ponownej próbie kontaktu z Panem, to było bardzo trudne, ponieważ musiałem walczyć z samym sobą. To że zdecydowałem się do Pana napisać po raz kolejny, świadczy tylko o tym jak bardzo jestem zdeterminowany, by osiągnąć swój cel, jak bardzo mi na nim zależy i jak bardzo cenię sobie kontakt z Pańską osobą. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania, było bardzo naganne i złe. Emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Mogę tylko powiedzieć przepraszam, czasu niestety nie cofnę. Pisałem Panu, że kontakt z Panem bardzo dużo dla mnie znaczy i że jestem wdzięczny, za każdą przekazaną wiadomość, tymczasem potraktował mnie Pan jak trutnia, który obwinia wszystkich i wszystko o brak wymiernych rezultatów, co oczywiście jest fałszywym stwierdzeniem, ponieważ wiem, że to ja jestem odpowiedzialny za taki, a nie inny stan rzeczy. Do zarzucenia mam jednak sobie to, że byłem tak łatwowierny i naiwny, wierząc bezgranicznie w słowa szkoleniowców, zapewniających mnie o skuteczności ich systemów.

Żeby nie być gołosłownym opowiem Panu historię jednego szkolenia. Pewnego razu nawiązałem kontakt z jednym ze szkoleniowców. Zapewniał mnie, że po jego szkoleniu z pewnością po miesiącu zacznę zarabiać, bo niemal wszystkim jego uczniom tyle czasu właśnie potrzeba było na opanowanie systemu. Uwierzyłem mu i zaufałem, miał wiele pozytywnych opinii. Wziąłem wolne z pracy i poleciałem na drugi koniec Europy, żeby się z nim spotkać. Na spotkaniu zjawił się na kacu, z trzęsącymi rękoma, bo jak stwierdził, ostatniej nocy miał przyjacielskie spotkanie. Całe szkolenie trwało niecałe 4h czasu i kosztowało kilka tysięcy złotych (nie licząc przelotów, hotelu, jedzenia itd...), po czym rozstaliśmy się, a ja zostałem z trzema wskaźnikami w ręku, jego rysunkami dotyczącymi interpretacji owych wskaźników i garścią porad. Zaraz po powrocie do domu, zwolniłem się z pracy i poświęciłem tylko i wyłącznie nauce owego systemu. Minął miesiąc, drugi, trzeci, a ja nadal traciłem pieniądze. Poprosiłem zatem owego szkoleniowca, aby skontaktował mnie z kimś, kto już opanował ten system, celem wymiany poglądów i spostrzeżeń. Po jakimś czasie dał mi namiar na człowieka, który również uczestniczył w jego szkoleniu, jak się okazało później, prowadził on całą grupę adeptów, która podobnie jak ja traciła pieniądze. Po kilkumiesięcznym uczestnictwie w owej grupie, zrezygnowałem z dalszym w niej uczestnictwie i nauki owego systemu. Podczas mojego członkostwa w tamtej grupie, na przestrzeni kilku miesięcy, co chwila dochodziły nowe osoby, a inne po prostu podobnie jak ja rezygnowały wcześniej czy później. Reasumując zostałem bez pracy, lżejszy o kilka tysięcy złotych i z wielkim poczuciem rozgoryczenia. Kto jest za to odpowiedzialny? Ja, tak bardzo chciałem, tak bardzo wierzyłem, tak bardzo byłem zdeterminowany, że zapłaciłem kilka tysięcy złotych w ciemno, zostawiłem pracę i zaufałem zupełnie obcemu człowiekowi. To był mój ogromny życiowy błąd, który później miał wiele bardzo przykrych konsekwencji.

Innym razem dwukrotnie zdecydowałem się na szkolenie przed którym byłem zapewniany o tym, że poznam setupy których skuteczność wynosi 99%. Oczywiści już po pierwszym dniu takiego szkolenia okazywało się, że jest to wierutne kłamstwo. Podobnych historii miałem jeszcze kilka.

Zastanawia mnie fakt, po co Pan pisał o tak fenomenalnych wynikach Pana mentora. Przecież każdy kto się do Pana zwraca z jakimiś zapytaniem, przeczytawszy coś takiego (setki pipsów dziennie, 8-10 TP, podwajanie kapitału co miesiąc) będzie bardzo żywo zainteresowany tym, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób jest to możliwe. Tego typu opowieści rozpalają ludzką wyobraźnię i nadzieję na lepsze jutro, na lepsze życie. Jest Pan bardzo inteligentnym człowiekiem i powinien Pan sobie zdawać z tego sprawę. Jeżeli chce Pan uniknąć w przyszłości podobnych przygód do tej, którą przeżył Pan ze mną, to proszę nigdy nie wspominać o wynikach Pana mentora. To bardzo boli i jest bardzo przykre, kiedy na chwilę zyskuje się iskierkę nadziei, że po wielu latach poszukiwań jest szansa na znalezienie tego czego się szuka, po czym dostaje się mocnego kuksańca w postaci odrzucenia. Proszę tego więcej nie praktykować z żadną osobą, bo to naprawdę potrafi załamać i stłamsić człowieka na bardzo długi czas. Jezus również dawał ludziom nadzieję na lepsze jutro, na życie wieczne, to dla niego apostołowie porzucali swoje domy, rodziny i podążali za nim. Naprawdę, proszę tego nigdy więcej nie robić.

Co złego to nie ja. Przepraszam raz jeszcze za moją bardzo nie odpowiednią, nacechowaną silnymi emocjami reakcję. Ludzie reagują tego typu silnymi emocjami tylko na rzeczy i ludzi, którzy są dla nich ważni. Ktoś inny kto nie doceniałby kontaktu z Panem i nie byłby dla niego tak ważny, jak był dla mnie, z pewnością nie zareagowałby na Pana odrzucenie w ogóle.

Na koniec pozwolę sobie dokończyć Pańskie zdanie:

"Bycie mentorem, to nie jest prosta sprawa, a jednak ktoś kiedyś się na to zdecydował, podając Panu pomocną dłoń."

Pozdrawiam
Mateusz.

To już ostatnia część. Mam nadzieję, że będzie to dla Was lekcja przez duże L.

Myślę, że korespondencja z tym człowiekiem (nie miałeś chyba problemów z domyśleniem się, że Łukasz i Mateusz to ta sama osoba) jest bardzo dobrym materiałem edukacyjnym.

Po pierwsze, korespondencja zawiera kompendium wiedzy, której odpowiednie przyswojenie i zrozumienie pozwoli obrać właściwą drogę każdemu, kogo marzeniem jest zarabianie na rynkach finansowych. Pozwoli zapoznać się z tym, co jest ważne, co nieistotne, na co położyć nacisk, a czego się wystrzegać.

Po drugie, przykład Mateusza pokazuje, jak trudno jest się wyrwać z błędnego koła. Z jakimi problemami musi się uporać ktoś, komu wydaje się, że czegoś bardzo pragnie, a w rzeczywistości nie jest w stanie zrezygnować z tej wersji samego siebie, która wyklucza zaistnienie w świecie, do którego się zmierza.

Przykład Mateusza/Łukasza bardzo dobitnie pokazuje, że trading nie jest dla każdego. Aby zostać traderem, trzeba spełnić określone warunki, bez których zarabianie pieniędzy na rynkach, jeśli nie niemożliwe, to jest bardzo utrudnione.

Dokładne przestudiowanie artykułów, które napisałem, a w szczególności:

Jak Zostać Forex Traderem
Jeden Taki Magiczny Moment A Forex Trading
Pozytywne Nastawienie A Forex Trading
Akceptacja Ryzyka

Pozwoli Ci uniknąć powielania błędów, które tak bardzo oddalają od tradingu.

Po trzecie, tak jak w tytule, mentoring to zajęcie, z jednej strony piękne dające wiele satysfakcji, z drugiej jednak wymagające ogromnej samokontroli i opanowania, aby ludzie pewnego pokroju, czy też zagubieni nie zdestabilizowali misji, jaką jest mentoring.

Każdy sam dokonuje wyborów i ponosi za nie odpowiedzialność. Jeśli chcesz zostać traderem, musisz być w pełni świadomy tego, że nikt z Ciebie tradera nie zrobi, jeśli tak naprawdę sam nie chcesz nim być. Czy kogoś można nauczyć pływać, jeśli sam nie zaangażuje się w ten proces i to w sposób, który narzuci mu instruktor, a nie w sposób, który sam sobie obierze? Tak jak uczysz się całego warsztatu, całej techniki tradnigu, musisz pracować także na samym sobą. Jak długo będziesz podążać drogą pełną frustracji, buty, nienawiści i braku umiejętności panowania nad sobą, tak długo Twoje szanse na zostanie traderem będą znikome bądź żadne.

Czasami trzeba zrobić krok w tył, zastanowić się nad samym sobą, być może poszukać innej drogi do poczucia szczęścia i osobistej satysfakcji. Świat nie zaczyna się na tradingu ani się na nim nie kończy.

Bycie traderem to także sposób życia. Trading uczy pokory, szacunku i dyscypliny, kształtuje charakter. Doświadczony trader ma za sobą setki transakcji, które przyniosły stratę, ale ma też tysiące tych zamkniętych z zyskiem. Praca nad samym sobą jest niezmiernie ważna. To jak wykorzystasz daną Ci szansę, zadecyduje o Twoim miejscu w świecie tradingu, a także poza nim. Pamiętaj - nie bądź jak Mateusz.